Weganizm? Tak, poproszę. Czyli kilka słów o weganizmie z przemyśle kosmetycznym

2021-11-04
Weganizm? Tak, poproszę. Czyli kilka słów o weganizmie z przemyśle kosmetycznym

Weganizm? Tak, poproszę. Czyli kilka słów o weganizmie w przemyśle kosmetycznym.

 

Dla niektórych z Nas weganizm to wciąż nieodkryta planeta, często mylimy go także z wegetarianizmem i błędnie myślimy, że życie w zgodzie z filozofią wegańską jest trudne i kosztowne. Wybranie takiego stylu życia wiąże się z wieloma czynnikami – zdrowotnymi, ekonomicznymi, a także etycznymi. Czym tak właściwie jest weganizm i co to znaczy, że jakiś kosmetyk ma wegański skład?

 

Weganizm to nie tylko dieta, ale i styl życia

Życie w zgodzie z filozofią wegańską to nie tylko rezygnacja ze spożywania produktów odzwierzęcych, ale także wyeliminowanie ich z pozostałych aspektów codziennego życia. Dla wegan najważniejsze jest dobro zwierząt, dlatego nie kupują ubrań, w których skład wchodzą naturalne futra czy skóra. Potępiają także wszelkie wydarzenia rozrywkowe, w ramach których zwierzęta narażone są na cierpienie, a często nawet śmierć. Oczywistym jest więc, że również podczas zakupów w drogerii sięgają po kosmetyki wegańskie.
O ile rozróżnienie produktów spożywczych pochodzenia zwierzęcego od tych wegańskich jest stosunkowo łatwe, o tyle w przypadku kosmetyków sprawa nieco się komplikuje. Wbrew pozorom aby zaliczyć dany kosmetyk do kosmetyków wegańskich nie wystarczy aby w jego składzie nie było produktów zwierzęcych - musi spełniać jeszcze kilka innych warunków. Przede wszystkim nie może być testowany na zwierzętach – co na całe szczęście stało się niemal codziennością, nie tylko gdy w grę wchodzą kosmetyki wegańskie. Poza tym w procesie jego wytwarzania nie może ucierpieć żadne zwierzę, w tym także w sposób pośredni – poprzez zanieczyszczanie środowiska naturalnego, czy pozyskiwanie surowców z naruszeniem praw zwierząt.

 

Jak poznać czy dany kosmetyk jest wegański? 

Bardzo często my, jako konsumenci czytając składy nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy dany produkt jest wegański. Z pomocą przychodzą nam wtedy dwa podstawowe oznaczenia na produktach, które w łatwy i szybki sposób pomagają odróżnić kosmetyki wegańskie od niewegańskich. Pierwszym z nich i zdecydowanie najlepiej nam znanym, jest znak cruelty-free, który mówi nam, że ten produkt nie był testowany na zwierzętach. Drugim ze znaków jest znak jakościowy V-Label, który zapewnia nas, że w tym kosmetyku nie tylko nie ma składników odzwierzęcych, ale także, że przy ich pozyskiwaniu nie zostały złamane żadne prawa zwierząt.
W przypadku jednak, kiedy pomimo oznaczeń mamy wątpliwości co do tego, czy mamy do czynienia z kosmetykami wegańskimi albo, czy w procesie produkcji danego kosmetyku nie ucierpiało żadne zwierzę, mamy prawo zwrócić się do producenta z naszymi zastrzeżeniami. Przydatne mogą okazać się także strony czy aplikacje, które w szybki i łatwy sposób przeanalizują składy i rozwieją wszelkie wątpliwości.

 

Kolagen? Piżmo? Przecież to nie może być wegańskie!

Czytając składy często rzucają nam się w oczy składniki, w przypadku których nie ma opcji, aby były wegańskie. Na szczęście, galopująca do przodu technika pozwala nam uzyskać syntetycznie wiele składników, które jeszcze jakiś czas temu były skazane na „łatkę„ surowców odzwierzęcych.
Jednym z takich składników jest kolagen, czyli białko młodości. Naturalnie występuje we wszystkich komórkach zwierzęcych i jest odpowiedzialny za ich odporność na rozciąganie, a także bierze udział w procesie regeneracji tkanek. W kosmetyce stosuje się go między innymi jako dodatek do kremów czy maseczek. Zwany jest białkiem młodości ponieważ poprawia jędrność skóry, wpiera jej regenerację i głęboko nawilża, hamując proces starzenia się. W większości produktów znajduje się kolagen zwierzęcy, który pozyskiwany jest najczęściej ze skóry lub kości zwierząt. Niektóre marki zdecydowały się jednak na użycie kolagenu, którego pozyskiwanie nie szkodzi zwierzętom. Taki wegański kolagen pozyskuje się najczęściej z alg.
Piżmo, to także ten składnik, który z góry kojarzy się nam jedynie z pochodzeniem odzwierzęcym. Obecnie jednak, jest ono najczęściej wytwarzane syntetycznie w laboratoriach bez uszczerbku na zdrowiu żadnego zwierzęcia.

 

Wegański kwas hialuronowy? Tak, to możliwe!

Kwas hialuronowy jest substancją naturalnie występującą w organizmie człowieka. Jego główną funkcją jest dbanie o odpowiednie nawilżenie skóry. Z wiekiem jednak, ilość wytwarzanego przez nasz organizm kwasu zmniejsza się i konieczne jest jego uzupełnianie. Jeszcze do niedawna kwas hialuronowy pozyskiwano z tkanek zwierzęcych takich jak, skóra rekina czy grzebień koguta. Uzyskany jednak w ten sposób składnik bardzo często powodował reakcję alergiczne, a przede wszystkim metoda ta była nieetyczna. Obecnie jednak najczęściej wykorzystywanym kwasem hialuronowym jest ten, uzyskiwany w laboratorium, a to wszystko dzięki…bakteriom. Tak, dokładnie, najbardziej skuteczną i wydajną metodą pozyskiwania kwasu hialuronowego jest proces fermentacji mikrobiologicznej.
Właśnie tak pozyskany kwas hialuronowy znajduje się w kultowym produkcie od Paese czyli Serum 1,5% potrójny kwas hialuronowy. Ten produkt to nasz przepis na młodą, jędrną i nawilżoną cerę. Działa na naszą skórę nie tylko od zewnątrz, ale i od wewnątrz. Ponadto wykazuje działania antyoksydacyjne chroniąc skórę przed działaniem wolnych rodników. Przy regularnym stosowaniu wygładza głębokie zmarszczki i ujędrnia skórę.

 

Pamiętajmy o tym, że to w naszych rękach leży los zwierząt. Wybierając kosmetyki wegańskie dbamy o nie i ich naturalne środowisko. Dlatego, przy okazji kolejnej wycieczki do drogerii zainteresujmy się tym, co wrzucamy do koszyka – czytajmy składy i zwracajmy uwagę na oznaczenia. Pokażmy, że zwierzęta i ich los nie są nam obojętne!


Daria Okaz

Polecane
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixelpixelpixelpixelpixelpixelpixel